niedziela, 5 stycznia 2014

pewna historia...

chłopak z dziewczyną mając po 15 lat, zakochani w sobie nie wiedzieli świata po za sobą! w szkole na korytarzach, mijając siebie nawzajem nie mówiąc sobie nawzajem ''cześć'' a przecież byli tak zakochani i zauroczeni w sobie. bardzo przeżywała to że nie mogą porozmawiać ze sobą w cztery oczy, ona gruba on ładny. rozmawiał z kolegami na korytarzach, śmiejąc się z niej, miał ją w dupie. nie wiedział co czuję ona w tej chwili, jak została potraktowana przez niego. jak on mógł jej takie coś zrobić? przecież to tylko dzieciaki którzy mają po 15 lat, to dziwne ale szczere. aż w końcu nie spotykał jej w szkole przez długi czas, myśląc że siedzi w domu i płacze, tylko dlaczego? przecież nic jej nie zrobił, to był tylko głupi żart, myślał że mu wybaczy, jednak się mylił! na drugi dzień, przyszła zapłakana, posiniaczona cała do szkoły. podszedł do niej zapytał:
.
- co się dzieje?
- a co ma się dziać?
- nie odzywasz się do mnie w szkole, nie odpisujesz na sms, martwię się o ciebie kochanie.
- nie mam ochoty już się z tobą spotykać, potraktowałeś mnie jak szmatę. śmiejesz się ze mnie w szkole, nie zasługuje na nikogo, jestem brzydka i gruba. 
- nie mów tak, dla mnie zawszę będziesz cudowna i piękna. zawszę będziesz dla mnie najważniejsza!
- nie kłam, wiem że nie mówisz prawdy. wczoraj zobaczyłam cię jak całujesz się z jakąś dziewczyną.
- to nie tak jak myślisz, my się tylko przyjaźnimy. 
- gdybyście się przyjaźnili, nie całowałbyś ją kłamco!
- przepraszam, że cię tak mocno zraniłem, nie chciałem. wybacz mi, proszę cię!
- mam cię dosyć, jesteś zwykłym dupkiem bawiący się na uczuciach dziewczyn.
.
kilka dni później po tym jak zostali pokłóceni, on chciał się zmienić, tylko dla niej. była dla niego najważniejsza, była jego całym swoim sercem w którym pozostanie miejsce tylko dla niego. po dłuższym czasie, nie odzywając się do nikogo. został sam z tym wszystkim, nie miał nikogo kto mógłby mu pomóc w tej sytuacji, a przecież miał tyle kolegów z którymi razem się naśmiewał z tej dziewczyny. czyżby, oni się od niego odwrócili? chciał popełnić samobójstwo, była dla niego wszystkim. na drugi dzień, dzwoniła do niego bez przerwy. nie mogła się dodzwonić, mijają sekundy w którym on ucieka do lasu. za martwiona wybiegła z domu śpiesząc się w kierunku jego domu. jednak nie zastała go w nim, poszła szukać dalej za nim to nastąpiło, dzwoni telefon. odebrała, słysząc jego płacz i mówiąc do niej ''przepraszam że byłem, taki cholernie obojętny i zazdrosny'' po odłożeniu słuchawki, rozpłakała się. wróciła do domu, kilka godzin później, dzwoni następny telefon ze szpitala. lekarz mówiąc bardzo szybko do dziewczyny, powiedział tylko że nie zdążyli uratować tego chłopaka, umarł na raka. dziewczyna w szoku, nic nie wiedziała o jego chorobie. załamana, zamknięta w sobie. czując się winna jego śmierci, ale przecież chciała dla niego dobrze, nie chciała jego śmierci tylko uśmiechu na twarzy. jednak on kazał wybierać ''zazdrość albo zaufanie'' ehh, przepraszam. idę płakać:(( 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz